Olśnienie pojawia się przed metą

To tak w myśl prawa rządzącego życiem: planuj, planuj,  ale i tak nie będzie po twojemu.

Nie twierdzę, że tak jest zawsze, ale dość często. Przynajmniej w moim przypadku. Brzmi jak dyrdymały? Zaraz wyjaśnię o co mi chodzi.

PRZYPADEK 1

Jestem osobą religijną i wierzącą. Należę do grona osób, o których mówi się, że są katolikami. Ma to swoje znaczenie w tej anegdotce. Od początku gimnazjum myślałam o bierzmowaniu, a co się z tym wiąże, o imieniu, które wybiorę. Sakrament ten zawsze miał dla mnie duże znaczenie. Nie chciałam go przeżyć banalnie, płytko, bez zastanowienia. Chciałam żeby to wydarzenie coś dla mnie oznaczało. Coś ważnego, wielkiego, pięknego. Dojrzałość chrześcijańską i gotowość apostołowania, jednak jest to temat na osobny tekst (który być może popełnię, a co!). Z tym właśnie pragnieniem wyniosłości bierzmowania wiązało się wybranie imienia i patronki sakramentu.

W klasie pierwszej gimnazjum wyglądało to tak: „Wiem, wezmę Łucję! Przecież od zawsze podoba mi się to imię! Poza tym to patronka od chorób oczu(co zdradza, że z moimi nie wszystko gra:D). No i moja ulubiona blogerka (pamięta ktoś może Lucy? Z sentymentem wspominam czas, kiedy to zaczytywałam się w jej postach) ma tak na imię! Będzie Łucja, postanowione!”. Czas mijał, ja niby miałam postanowione, że będę Łucja i koniec kropka, ale coś nie grało. Nie wiedziałam tylko co.

Stałam się drugoklasistką. Zaczęły się przygotowania do egzaminu przed bierzmowaniem. Kto to przeżył, ten zapewne ma teraz przed oczyma ŻÓŁTY KATECHIZM. Coraz bardziej wątpiłam w słuszność wyboru patronki ze względu na jej imię. Chciałam czegoś więcej. Chciałam pasować do mojej patronki jak fajne puzzle. Szukałam. Przewertowałam pół internetów. Przekopałam się przez wikipedię, google i sciaga.pl, a wszystko po to, żeby było git majonez. Dość bezskutecznie. Wiecie, że św. Marii jest pewnie koło 50 albo więcej?! To jest oblegane święte imię, jeżeli mogę je tak nazwać 😀 Czytając życiorysy świętych natrafiałam na ciekawe osoby, ale coś nadal nie grało. Ta ma ładne imię, ta ciekawe życie, a tamta jest patronką tego, czego mi potrzeba. Nadal coś nie tak. Jako że zbliżał się termin egzaminu postanowiłam już nie szukać i zająć się dwoma najlepszymi pozycjami spośród patronek: św. Joanną d’Arc i św. Ritą. Ta pierwsza to była prawdziwie niezależna kobieta! Dzielna, nieustraszona, wierna ideom, sprawiedliwa. Chciałabym mieć tyle odwagi i bożego szaleństwa co ona. Ta druga to patronka od spraw beznadziejnych. Miała bardzo ciekawe życie. Najpierw była żoną, potem wdową, a na końcu została zakonnicą. Za jej życia działy się różne cuda. Teraz też się dzieją. To bardzo skuteczna babka. Wracając do tematu: stwierdziłam, że zainteresuję się bliżej ich żywotami i wybiorę patronkę właśnie spośród nich. Wszystko ok, ale dalej coś było nie tak. I wciąż nie potrafiłam powiedzieć co takiego.

Nastała wiekopomna chwila, gdy dołączyłam do grona „najstarszych” w szkole. Końcówka trzeciej gimnazjum to czas bierzmowania. Zonk! Jeszcze większe poszukiwania, już prawie z wywieszoną na czole kartką o treści: „Jestem ciotą i nie potrafię się zdecydować”. Suuuper. Na jesień stwierdziłam, że porzucam sprawę. Niech sobie poleży. To była jedna z lepszych decyzji w moim życiu. Miałam jeszcze kilka dobrych miesięcy, to dużo czasu na odnalezienie „swojego” patrona. Początkiem 2016 roku sięgnęłam po cienką i małą (format koło B5, jakieś 100 stron i kilka fotografii w środku) pozycję, która leżała na półce od wakacji. Tak przypadkiem. Sięgnęłam z myślą, że co ma leżeć nieprzeczytana, tym bardziej, że taka cienka. „Podarunek Miłości. Listy z okresu narzeczeństwa Joanny Beretty – Molli i Piotra Molli”. Zatrzęsła się ziemia, niebiosa zagrzmiały, a ja ucieszyłam się jak dziecko, które dostało super zabawkę. Przeczytałam jednym tchem i wiedziałam, że to Ona. To moja patronka. W jej życiorysie znaleźć można wzmiankę o jej postrzeganiu świata. Dla niej życie to był dar! Urodziła czwórkę dzieci. Dla niej miłość to był napęd życia! Z mężem stanowili dream team, naprawdę, chciałabym zbudować z kimś tak piękną, pełną szacunku i ciepła relację. Dla niej świat to był dar! Kobieta była zachwycona pięknem stworzenia, kochała wspinaczkę górską, muzykę i kulturę. Dla niej praca to był dar! Zawód lekarza- położnika traktowała jak jedną z życiowych misji. Święta radosna, ciepła, pełna pokory i szacunku dla drugiego człowieka. Dlatego została moją patronką. Czuję z nią silną więź.

Św. Joannę Berettę – Mollę wybrałam na patronkę z pełną świadomością i przekonaniem 3 miesiące temu, a bierzmowanie miałam miesiąc temu. Zamiast trzech lat dwa miesiące. Wow! Zaskoczyło w najlepszym momencie, jestem tego pewna. Rozumiecie już? Oświecenie spłynęło praktycznie przed samą metą. I tak jest dobrze. Jestem Faustyna Anna Joanna i choć zestaw imion brzmi śmiesznie- jestem pewna, że tak ma być. Właśnie tak. Mogę sobie planować, ale te moje życiowe epopeje i tak zostaną zweryfikowane. Ja to nazywam działalnością Ducha Świętego, ale Ty mój drogi Czytelniku nie musisz, jeśli tego nie czujesz. Możesz to nazwać „oświeceniem” i koniec końców wyjdzie na to samo. Tak czy inaczej TO jest piękne, nie sądzisz?

Mój drogi Czytelniku, jeżeli dotrwałeś dotąd to jestem z Ciebie dumna, bo ewidentnie chce Ci się i wierzysz w mój potencjał (gdzieś on musi być!). Nie wiem czy mi by się chciało czytać tak długie wynurzenia, ale ja jestem leń. Jeżeli Cię nie przeraziłam, zrobię to teraz: mam w zanadrzu jeszcze dwie części tego posta. Nadal będę się rozwodzić na temat oświecenia, które nachodzi mnie nie wiedzieć czemu przed samą metą.

Co o tym wszystkim myślisz? Wierzysz w przypadki czy nie bardzo? Masz jakieś swoje doświadczenia związane ze świecącą żarówką nad głową w najmniej oczekiwanym momencie? Napisz mi poniżej, chętnie przeczytam. Kumple tak robią 🙂

Reklamy

4 thoughts on “Olśnienie pojawia się przed metą

  1. Ada pisze:

    Rozumiem Cię, również jestem wierząca 🙂 Też szukałam tej „idealnej patronki” i ostatecznie wybrałam Maryję, stwierdziłam, że lepszej nie ma. I… takie akcje z Duchem Świętym to świetna sprawa. 😀

    Polubienie

  2. Daria pisze:

    Przeczytalam do konca bo potrafisz zainteresowac, zastamawialam sie przez polowe czasu „jakie w koncu bedzie to imie?” Pisz dalej bo wychodzi Ci to dobrze 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s